Niezależnie od tego, że według naszego stanowiska zupełnej jedności duszy i ciała wszystkie procesy w żywym ciele
(kiedy są rzeczywiście cielesne-leibliche, a nie czysto materialne-körperliche) jednocześnie są takie duszne (seelische wobec czego ustalony wolą Stwórcy stosunek kobiety do mężczyzny na pewno nie może być uważany za jedynie czy też w przeważającej części cielesny. Kobieta zostala dana Adamowi jako pomoc by nie byl sam". Oba te stwierdzenia wyrażają w jakiś sposób stosunek ich dusz. Bóg stworzył czlowieka na swój obraz... stworzył ich jako mężczyznę i niewiastę" i dat im blogosławieństwo płodności. Uczynił ich na swój obraz jako istoty duchowo-osobowe. Czy nie dlatego bylo niedobrze, aby czlowiek był sam, że najwyzwym sensem duchowo-osobowego bytu jest wzajemna milość i byc w miłości jednością wielu osób? Pan dal Adamowi odpowiednią dla niego pomoc towarzyszkę odpowiadającą mu tak, jak jedna reka drugiej, prawie zupełnie jemu podobną, a przecież nieco inną i - według swego bytu cielesnego i psychicznego (seelisch)- zdolną do uzupełniającej jego działanie - własnej działalności. Skoro określenie "być w jednym ciele" wolno rozumieć jako wyraz nie tylko wspólność istotową natury cielesnej, ale także zazębianie się procesów życiowych, które pozwala, aby wzrastala z obu jedność bytu, to dla duszy możliwa jest jeszcze intymniejsza jedność, ponieważ życie duchowe dopuszcza takie zjednoczenie, dla jakiego nie ma odpowiednika w zakresie bytu cielesnego: odbicie w stworzeniu tej miłości, jaka lączy Boga Ojca z Jego Boskim Synem. Każde ze stworzeń ma swoją własną istotę, a nie jedną wspólną, jak u Osób Boskich. Lecz dusze ludzkie na mocy swej wolnej duchowości mogą się wzajemnie dla siebie otwierać i jedna drugą przyjmować w siebie w milującym oddaniu, wprawdzie nie tak całkowicie, jak dusze mogą być w Bogu, ale przecież w większym czy mniejszym zakresie. To przyjęcie nie jest jedynie objęciem poznawczym, które by przedmiot trzymało z daleka i niewiele dla wnętrza duszy znaczyło; jest to przyjęcie do wnętrza, które syci duszę i pomaga się jej kształtować. Tak więc wolno nam opis stwo- rzenia rozumieć w tym sensie, że Bóg postawił kobietę przy boku mężczyzny, aby jedno pomoglo drugiemu doprowadzić jego byt do wypełnienia. Sila oddania nie jest tylko miarą pomocy, jakiej nale- ży udzielić, lecz także tego, co można samemu przyjąć do swej du- szy i dzięki temu doznać wzmożenia własnego bytu. Jeśli zaś istocie kobiety odpowiada większa zdolność do poświęceń, to w miłują- cym zjednoczeniu ona nie tylko więcej da, ale też więcej przyjmie.
Płodność istot żywych, moc wydawania z siebie istot sobie po- dobnych, uważać trzeba za część ich podobieństwa do Boga, za obraz bonum effusivum sui, dobroci Bożej, która sama siebie rozdaje. Jeżeli człowiek przewyższa niższe stworzenia tym, że jako duch jest odbiciem Boga, to jego siła rodzenia musi mieć także swe korzenie w duchu. A zatem wolno sądzić, że w sensie pierwotnego porządku stwórczego cielesne zjednoczenie miało być wyrazem i odbiciem zjednoczenia dusz i wypełnieniem złączonej z boskim zamyslem stwórczym wspólnej woli płodzenia. Natomiast wyrwane z tego kontekstu życie popędowe, wydaje się być wynikiem upadku i spo- wodowanego nim rozkladu pierwotnego porządku. Dziecko należy uważać za owoc wzajemnego oddania, za sam ucieleśniony „dar". W nim każde z obojga małżonków otrzymuje jakby w odbiciu" otę własną i współmałżonka jako jego dar. Dar ten jest osobą tecią, samodzielnym stworzeniem i jako stworzenie" w pelnym tego słowa znaczeniu - darem Boga.
Św. TERESA BENEDYKTA OD KRZYŻA (EDYTA STEIN) Byt skończony a byt wieczny, s. 505-507.
