Królów II 4
וְאִשָּׁ֣ה אַחַ֣ת מִנְּשֵׁ֣י בְנֵֽי־הַ֠נְּבִיאִים צָעֲקָ֨ה אֶל־אֱלִישָׁ֜ע לֵאמֹ֗ר עַבְדְּךָ֤ אִישִׁי֙ מֵ֔ת וְאַתָּ֣ה יָדַ֔עְתָּ כִּ֣י עַבְדְּךָ֔ הָיָ֥ה יָרֵ֖א אֶת־יְהוָ֑ה וְהַ֨נֹּשֶׁ֔ה בָּ֗א לָקַ֜חַת אֶת־שְׁנֵ֧י יְלָדַ֛י ל֖וֹ לַעֲבָדִֽים׃
Kobieta zaś niejaka z żon wychowańców prorockich uskarżała się przed Eliszą i rzekła: Sługa twój, mąż mój, umarł, a wiadomo ci, jak sługa twój obawiał się Wiekuistego, a oto przyjść ma wierzyciel, aby sobie zabrać dwoje dzieci moich za niewolników.
וַיֹּ֨אמֶר אֵלֶ֤יהָ אֱלִישָׁע֙ מָ֣ה אֶֽעֱשֶׂה־לָּ֔ךְ הַגִּ֣ידִי לִ֔י מַה־יֶּשׁ־לכי [לָ֖ךְ] בַּבָּ֑יִת וַתֹּ֗אמֶר אֵ֣ין לְשִׁפְחָתְךָ֥ כֹל֙ בַּבַּ֔יִת כִּ֖י אִם־אָס֥וּךְ שָֽׁמֶן׃
I rzekł do niej Elisza: Cóż mogę czynić dla ciebie? Powiedz mi jednak, co masz w domu? I rzekła: Nie ma służebnica twoja nic w domu, prócz bańki oliwy.
וַיֹּ֗אמֶר לְכִ֨י שַׁאֲלִי־לָ֤ךְ כֵּלִים֙ מִן־הַח֔וּץ מֵאֵ֖ת כָּל־שכנכי [שְׁכֵנָ֑יִךְ] כֵּלִ֥ים רֵקִ֖ים אַל־תַּמְעִֽיטִי׃
I rzekł: Idź, pożycz sobie naczyń z ulicy, od wszystkich sąsiadów twoich - naczyń próżnych, wszakże nie bierz za mało.
וּבָ֗את וְסָגַ֤רְתְּ הַדֶּ֙לֶת֙ בַּעֲדֵ֣ךְ וּבְעַד־בָּנַ֔יִךְ וְיָצַ֕קְתְּ עַ֥ל כָּל־הַכֵּלִ֖ים הָאֵ֑לֶּה וְהַמָּלֵ֖א תַּסִּֽיעִי׃
A wróciwszy do domu zamknij drzwi za sobą i za synami twoimi, a nalej we wszystkie naczynia - które zaś pełne będzie, każ odstawić.
וַתֵּ֙לֶךְ֙ מֵֽאִתּ֔וֹ וַתִּסְגֹּ֣ר הַדֶּ֔לֶת בַּעֲדָ֖הּ וּבְעַ֣ד בָּנֶ֑יהָ הֵ֛ם מַגִּשִׁ֥ים אֵלֶ֖יהָ וְהִ֥יא מיצקת [מוֹצָֽקֶת׃]
I tak odeszła od niego, i zamknęła drzwi za sobą i za synami swoimi: ci podawali jej, a ona nalewała.
וַיְהִ֣י ׀ כִּמְלֹ֣את הַכֵּלִ֗ים וַתֹּ֤אמֶר אֶל־בְּנָהּ֙ הַגִּ֨ישָׁה אֵלַ֥י עוֹד֙ כֶּ֔לִי וַיֹּ֣אמֶר אֵלֶ֔יהָ אֵ֥ין ע֖וֹד כֶּ֑לִי וַֽיַּעֲמֹ֖ד הַשָּֽׁמֶן׃
A gdy już pełne były naczynia, rzekła do syna swego: Podaj mi jeszcze naczynie, ale on jej odpowiedział: Niema więcej naczynia. I zatrzymała się oliwa.
וַתָּבֹ֗א וַתַּגֵּד֙ לְאִ֣ישׁ הָאֱלֹהִ֔ים וַיֹּ֗אמֶר לְכִי֙ מִכְרִ֣י אֶת־הַשֶּׁ֔מֶן וְשַׁלְּמִ֖י אֶת־נשיכי [נִשְׁיֵ֑ךְ] וְאַ֣תְּ בניכי [וּבָנַ֔יִךְ] תִֽחְיִ֖י בַּנּוֹתָֽר׃ (פ)
Poszła tedy i powiedziała to mężowi Bożemu, on zaś rzekł: Idź, sprzedaj tę oliwę, a zapłać dług swój, ty zaś i synowie twoi żywcie się tem, co pozostało.
וַיְהִ֨י הַיּ֜וֹם וַיַּעֲבֹ֧ר אֱלִישָׁ֣ע אֶל־שׁוּנֵ֗ם וְשָׁם֙ אִשָּׁ֣ה גְדוֹלָ֔ה וַתַּחֲזֶק־בּ֖וֹ לֶאֱכָל־לָ֑חֶם וַֽיְהִי֙ מִדֵּ֣י עָבְר֔וֹ יָסֻ֥ר שָׁ֖מָּה לֶאֱכָל־לָֽחֶם׃
I zdarzyło się pewnego dnia, że przechodził Elisza, przez Szunem, a mieszkała tam niewiasta znamienita która go znagliła, aby posilił się chlebem; i bywało ile razy tamtędy przechodził, wstępował do niej, aby posilić się chlebem.
וַתֹּ֙אמֶר֙ אֶל־אִישָׁ֔הּ הִנֵּה־נָ֣א יָדַ֔עְתִּי כִּ֛י אִ֥ישׁ אֱלֹהִ֖ים קָד֣וֹשׁ ה֑וּא עֹבֵ֥ר עָלֵ֖ינוּ תָּמִֽיד׃
Rzekła tedy do męża swego: Oto przekonałam się, że ten mąż Boży świętym jest, który tędy często przechodzi.
נַֽעֲשֶׂה־נָּ֤א עֲלִיַּת־קִיר֙ קְטַנָּ֔ה וְנָשִׂ֨ים ל֥וֹ שָׁ֛ם מִטָּ֥ה וְשֻׁלְחָ֖ן וְכִסֵּ֣א וּמְנוֹרָ֑ה וְהָיָ֛ה בְּבֹא֥וֹ אֵלֵ֖ינוּ יָס֥וּר שָֽׁמָּה׃
Sporządźmy mu, proszę, poddasze murowane, małe, a postawmy tam łóżko i stół i krzesło i świecznik, aby ile razy do nas zawita, tam zajść mógł.
וַיְהִ֥י הַיּ֖וֹם וַיָּ֣בֹא שָׁ֑מָּה וַיָּ֥סַר אֶל־הָעֲלִיָּ֖ה וַיִּשְׁכַּב־שָֽׁמָּה׃
I stało się pewnego dnia, gdy tam znowu zaszedł, a wstąpił na owo poddasze i spoczął tam,
וַיֹּ֙אמֶר֙ אֶל־גֵּחֲזִ֣י נַעֲר֔וֹ קְרָ֖א לַשּׁוּנַמִּ֣ית הַזֹּ֑את וַיִּקְרָא־לָ֔הּ וַֽתַּעֲמֹ֖ד לְפָנָֽיו׃
Że rzekł do Giechazego, sługi swego: Zawołaj mi tej Sunamitki. I zawołał ją, i stanęła przed nim.
וַיֹּ֣אמֶר ל֗וֹ אֱמָר־נָ֣א אֵלֶיהָ֮ הִנֵּ֣ה חָרַ֣דְתְּ ׀ אֵלֵינוּ֮ אֶת־כָּל־הַחֲרָדָ֣ה הַזֹּאת֒ מֶ֚ה לַעֲשׂ֣וֹת לָ֔ךְ הֲיֵ֤שׁ לְדַבֶּר־לָךְ֙ אֶל־הַמֶּ֔לֶךְ א֖וֹ אֶל־שַׂ֣ר הַצָּבָ֑א וַתֹּ֕אמֶר בְּת֥וֹךְ עַמִּ֖י אָנֹכִ֥י יֹשָֽׁבֶת׃
A rzekł był doń: Powiedz że jej: Oto nabawiłaś się dla nas całego tego niepokoju; coby uczynić dla ciebie? Czyby przemówić za tobą u króla albo u hetmana? Ona wszakże odparła: Wpośród współplemieńców moich spokojnie przebywam.
וַיֹּ֕אמֶר וּמֶ֖ה לַעֲשׂ֣וֹת לָ֑הּ וַיֹּ֣אמֶר גֵּיחֲזִ֗י אֲבָ֛ל בֵּ֥ן אֵֽין־לָ֖הּ וְאִישָׁ֥הּ זָקֵֽן׃
I rzekł: Cóż tedy czynić dla niej? I odpowiedział Giechazy: Przecież syna nie ma, a mąż jej stary.
וַיֹּ֖אמֶר קְרָא־לָ֑הּ וַיִּקְרָא־לָ֔הּ וַֽתַּעֲמֹ֖ד בַּפָּֽתַח׃
I rzekł: Zawołaj jej! I zawołał jej, i stanęła znowu we drzwiach.
וַיֹּ֗אמֶר לַמּוֹעֵ֤ד הַזֶּה֙ כָּעֵ֣ת חַיָּ֔ה אתי [אַ֖תְּ] חֹבֶ֣קֶת בֵּ֑ן וַתֹּ֗אמֶר אַל־אֲדֹנִי֙ אִ֣ישׁ הָאֱלֹהִ֔ים אַל־תְּכַזֵּ֖ב בְּשִׁפְחָתֶֽךָ׃
I rzekł: O porze tej, około czasu bieżącego, będziesz piastowała syna. I odpowiedziała: Nie, panie mój, mężu Boży! nie czyń płonnych nadziei służebnicy twojej!
וַתַּ֥הַר הָאִשָּׁ֖ה וַתֵּ֣לֶד בֵּ֑ן לַמּוֹעֵ֤ד הַזֶּה֙ כָּעֵ֣ת חַיָּ֔ה אֲשֶׁר־דִּבֶּ֥ר אֵלֶ֖יהָ אֱלִישָֽׁע׃
Ale poczęła ona niewiasta i urodziła syna o tej samej porze, około czasu bieżącego, jak był zapowiedział jej Elisza.
וַיִּגְדַּ֖ל הַיָּ֑לֶד וַיְהִ֣י הַיּ֔וֹם וַיֵּצֵ֥א אֶל־אָבִ֖יו אֶל־הַקֹּצְרִֽים׃
I podrosło dziecię. I stało się pewnego dnia, że wyszło do ojca swego do żniwiarzy.
וַיֹּ֥אמֶר אֶל־אָבִ֖יו רֹאשִׁ֣י ׀ רֹאשִׁ֑י וַיֹּ֙אמֶר֙ אֶל־הַנַּ֔עַר שָׂאֵ֖הוּ אֶל־אִמּֽוֹ׃
Nagle zawołało do ojca swego: Głowa moja, głowa moja! Rzekł tedy do sługi: Zanieś je do matki jego.
וַיִּשָּׂאֵ֔הוּ וַיְבִיאֵ֖הוּ אֶל־אִמּ֑וֹ וַיֵּ֧שֶׁב עַל־בִּרְכֶּ֛יהָ עַד־הַֽצָּהֳרַ֖יִם וַיָּמֹֽת׃
A ten wziął je i zaniósł do matki jego; i pozostawało na kolanach jej aż do południa, i zmarło.
וַתַּ֙עַל֙ וַתַּשְׁכִּבֵ֔הוּ עַל־מִטַּ֖ת אִ֣ישׁ הָאֱלֹהִ֑ים וַתִּסְגֹּ֥ר בַּעֲד֖וֹ וַתֵּצֵֽא׃
Poszła tedy na górę i położyła je na łożu męża Bożego, a zamknąwszy za niem wyszła.
וַתִּקְרָא֮ אֶל־אִישָׁהּ֒ וַתֹּ֗אמֶר שִׁלְחָ֨ה נָ֥א לִי֙ אֶחָ֣ד מִן־הַנְּעָרִ֔ים וְאַחַ֖ת הָאֲתֹנ֑וֹת וְאָר֛וּצָה עַד־אִ֥ישׁ הָאֱלֹהִ֖ים וְאָשֽׁוּבָה׃
Poczem przyzwała męża swego, i rzekła: Przyślij mi którego ze sług i jedną oślicę, podążę do męża Bożego i zaraz wrócę.
וַיֹּ֗אמֶר מַ֠דּוּעַ אתי [אַ֣תְּ] הלכתי [הֹלֶ֤כֶת] אֵלָיו֙ הַיּ֔וֹם לֹֽא־חֹ֖דֶשׁ וְלֹ֣א שַׁבָּ֑ת וַתֹּ֖אמֶר שָׁלֽוֹם׃
I rzekł: Pocóż chcesz iść dzisiaj do niego, gdy ani nów ani sabbat? I rzekła: Bądź zdrów!
וַֽתַּחֲבֹשׁ֙ הָֽאָת֔וֹן וַתֹּ֥אמֶר אֶֽל־נַעֲרָ֖הּ נְהַ֣ג וָלֵ֑ךְ אַל־תַּעֲצָר־לִ֣י לִרְכֹּ֔ב כִּ֖י אִם־אָמַ֥רְתִּי לָֽךְ׃
I tak osiodławszy oślicę, rzekła do sługi swego: Prowadź, a idź naprzód, a nie powstrzymuj mnie w jeździe, chyba że ci to rozkażę.
וַתֵּ֗לֶךְ וַתָּב֛וֹא אֶל־אִ֥ישׁ הָאֱלֹהִ֖ים אֶל־הַ֣ר הַכַּרְמֶ֑ל וַ֠יְהִי כִּרְא֨וֹת אִישׁ־הָאֱלֹהִ֤ים אֹתָהּ֙ מִנֶּ֔גֶד וַיֹּ֙אמֶר֙ אֶל־גֵּיחֲזִ֣י נַעֲר֔וֹ הִנֵּ֖ה הַשּׁוּנַמִּ֥ית הַלָּֽז׃
I tak wyruszyła i przybyła do męża Bożego u góry Karmel. Zaledwie spostrzegł ją mąż Boży zdaleka, rzekł do Giechazego, sługi swego: Otóż Sunamitka owa!
עַתָּה֮ רֽוּץ־נָ֣א לִקְרָאתָהּ֒ וֶאֱמָר־לָ֗הּ הֲשָׁל֥וֹם לָ֛ךְ הֲשָׁל֥וֹם לְאִישֵׁ֖ךְ הֲשָׁל֣וֹם לַיָּ֑לֶד וַתֹּ֖אמֶר שָׁלֽוֹם׃
Przeto pobiegnijże jej naprzeciw, a zapytaj jej: A zdrowaś ty? A zdrów li twój mąż? A zdrowe że dziecię twoje? I odpowiedziała: Zdrowi.
וַתָּבֹ֞א אֶל־אִ֤ישׁ הָֽאֱלֹהִים֙ אֶל־הָהָ֔ר וַֽתַּחֲזֵ֖ק בְּרַגְלָ֑יו וַיִּגַּ֨שׁ גֵּֽיחֲזִ֜י לְהָדְפָ֗הּ וַיֹּאמֶר֩ אִ֨ישׁ הָאֱלֹהִ֤ים הַרְפֵּֽה־לָהּ֙ כִּֽי־נַפְשָׁ֣הּ מָֽרָה־לָ֔הּ וַֽיהוָה֙ הֶעְלִ֣ים מִמֶּ֔נִּי וְלֹ֥א הִגִּ֖יד לִֽי׃
A gdy przyszła do męża Bożego na górę, objęła nogi jego, i przystąpił Giechazy, aby ją odepchnąć. Ale mąż Boży rzekł: Zostaw ją, albowiem dusza jej w goryczy jest, a Wiekuisty zataił przedemną przyczynę, i nie oznajmił mi.
וַתֹּ֕אמֶר הֲשָׁאַ֥לְתִּי בֵ֖ן מֵאֵ֣ת אֲדֹנִ֑י הֲלֹ֣א אָמַ֔רְתִּי לֹ֥א תַשְׁלֶ֖ה אֹתִֽי׃
I rzekła: Albo żądałam syna od pana mojego? Czyżem raczej nie mówiła: Nie zwódź mnie!
וַיֹּ֨אמֶר לְגֵיחֲזִ֜י חֲגֹ֣ר מָתְנֶ֗יךָ וְקַ֨ח מִשְׁעַנְתִּ֣י בְיָדְךָ֮ וָלֵךְ֒ כִּֽי־תִמְצָ֥א אִישׁ֙ לֹ֣א תְבָרְכֶ֔נּוּ וְכִֽי־יְבָרֶכְךָ֥ אִ֖ישׁ לֹ֣א תַעֲנֶנּ֑וּ וְשַׂמְתָּ֥ מִשְׁעַנְתִּ֖י עַל־פְּנֵ֥י הַנָּֽעַר׃
Rzekł tedy do Giechazego: Przepasz biodra twoje, a weź laskę moją w rękę twą, a idź; kogokolwiek byś nie spotkał, nie pozdrawiaj go, a gdyby cię kto pozdrowił, nie odpowiadaj mu, a połóż laskę moją na oblicze chłopca.
וַתֹּ֙אמֶר֙ אֵ֣ם הַנַּ֔עַר חַי־יְהוָ֥ה וְחֵֽי־נַפְשְׁךָ֖ אִם־אֶעֶזְבֶ֑ךָּ וַיָּ֖קָם וַיֵּ֥לֶךְ אַחֲרֶֽיהָ׃
Ale matka chłopca rzekła: Jako żyw Wiekuisty i jako żywa dusza twoja, że cię nie puszczę! I tak powstał i poszedł za nią.
וְגֵחֲזִ֞י עָבַ֣ר לִפְנֵיהֶ֗ם וַיָּ֤שֶׂם אֶת־הַמִּשְׁעֶ֙נֶת֙ עַל־פְּנֵ֣י הַנַּ֔עַר וְאֵ֥ין ק֖וֹל וְאֵ֣ין קָ֑שֶׁב וַיָּ֤שָׁב לִקְרָאתוֹ֙ וַיַּגֶּד־ל֣וֹ לֵאמֹ֔ר לֹ֥א הֵקִ֖יץ הַנָּֽעַר׃
Giechazy zaś był ich wyprzedził i położył laskę na obliczu chłopca, lecz nie było ani głosu ani znaku czucia. Tedy wrócił się mu naprzeciw i oznajmił mu, i rzekł: Nie ocuciło się chłopię.
וַיָּבֹ֥א אֱלִישָׁ֖ע הַבָּ֑יְתָה וְהִנֵּ֤ה הַנַּ֙עַר֙ מֵ֔ת מֻשְׁכָּ֖ב עַל־מִטָּתֽוֹ׃
A gdy wszedł Elisza do domu, a oto chłopię martwe leżało na łożu jego.
וַיָּבֹ֕א וַיִּסְגֹּ֥ר הַדֶּ֖לֶת בְּעַ֣ד שְׁנֵיהֶ֑ם וַיִּתְפַּלֵּ֖ל אֶל־יְהוָֽה׃
I wszedł i zamknął drzwi przed obojgiem, i modlił się Wiekuistemu.
וַיַּ֜עַל וַיִּשְׁכַּ֣ב עַל־הַיֶּ֗לֶד וַיָּשֶׂם֩ פִּ֨יו עַל־פִּ֜יו וְעֵינָ֤יו עַל־עֵינָיו֙ וְכַפָּ֣יו עַל־כפו [כַּפָּ֔יו] וַיִּגְהַ֖ר עָלָ֑יו וַיָּ֖חָם בְּשַׂ֥ר הַיָּֽלֶד׃
I wstąpił na łoże i położył się na dziecięciu i przyłożył usta swoje do ust jego, a oczy swoje do oczu jego, i pochylił się nad niem tak, że rozgrzało się ciało dziecięcia.
וַיָּ֜שָׁב וַיֵּ֣לֶךְ בַּבַּ֗יִת אַחַ֥ת הֵ֙נָּה֙ וְאַחַ֣ת הֵ֔נָּה וַיַּ֖עַל וַיִּגְהַ֣ר עָלָ֑יו וַיְזוֹרֵ֤ר הַנַּ֙עַר֙ עַד־שֶׁ֣בַע פְּעָמִ֔ים וַיִּפְקַ֥ח הַנַּ֖עַר אֶת־עֵינָֽיו׃
A odwróciwszy się od niego, przechadzał się po domu tam i napowrót, poczem wstąpił i pochylił się znowu nad niem; wtedy kichnęło chłopię aż do siódmego razu, i otworzyło nareszcie chłopię oczy swoje.
וַיִּקְרָ֣א אֶל־גֵּיחֲזִ֗י וַיֹּ֙אמֶר֙ קְרָא֙ אֶל־הַשֻּׁנַמִּ֣ית הַזֹּ֔את וַיִּקְרָאֶ֖הָ וַתָּב֣וֹא אֵלָ֑יו וַיֹּ֖אמֶר שְׂאִ֥י בְנֵֽךְ׃
Wezwał wtedy Giechazego, i rzekł: Zawołaj tej Sunamitki! I zawołał jej, a gdy przyszła do niego, rzekł: Zabierz syna twego!
וַתָּבֹא֙ וַתִּפֹּ֣ל עַל־רַגְלָ֔יו וַתִּשְׁתַּ֖חוּ אָ֑רְצָה וַתִּשָּׂ֥א אֶת־בְּנָ֖הּ וַתֵּצֵֽא׃ (פ)
I weszła i upadła do nóg jego, i pokłoniła się aż ku ziemi, i zabrała syna swego i wyszła.
וֶאֱלִישָׁ֞ע שָׁ֤ב הַגִּלְגָּ֙לָה֙ וְהָרָעָ֣ב בָּאָ֔רֶץ וּבְנֵי֙ הַנְּבִיאִ֔ים יֹשְׁבִ֖ים לְפָנָ֑יו וַיֹּ֣אמֶר לְנַעֲר֗וֹ שְׁפֹת֙ הַסִּ֣יר הַגְּדוֹלָ֔ה וּבַשֵּׁ֥ל נָזִ֖יד לִבְנֵ֥י הַנְּבִיאִֽים׃
Elisza zaś powrócił znowu do Gilgalu, podczas gdy głód w kraju panował. Gdy tedy wychowańcy proroccy przed nim siedzieli, rzekł do sługi swojego: Przystaw garnek największy, a uwarz potrawę dla wychowańców prorockich.
וַיֵּצֵ֨א אֶחָ֣ד אֶל־הַשָּׂדֶה֮ לְלַקֵּ֣ט אֹרֹת֒ וַיִּמְצָא֙ גֶּ֣פֶן שָׂדֶ֔ה וַיְלַקֵּ֥ט מִמֶּ֛נּוּ פַּקֻּעֹ֥ת שָׂדֶ֖ה מְלֹ֣א בִגְד֑וֹ וַיָּבֹ֗א וַיְפַלַּ֛ח אֶל־סִ֥יר הַנָּזִ֖יד כִּֽי־לֹ֥א יָדָֽעוּ׃
Wyszedł tedy jeden na pole, by zbierać zioła, i znalazł łozę dziką, i nabrał ztąd ogórków dzikich pełną swa szatę, i wrócił i wkroił je do garnka przeznaczonego dla strawy, bo nie znali ich.
וַיִּֽצְק֥וּ לַאֲנָשִׁ֖ים לֶאֱכ֑וֹל וַ֠יְהִי כְּאָכְלָ֨ם מֵהַנָּזִ֜יד וְהֵ֣מָּה צָעָ֗קוּ וַיֹּֽאמְרוּ֙ מָ֤וֶת בַּסִּיר֙ אִ֣ישׁ הָאֱלֹהִ֔ים וְלֹ֥א יָכְל֖וּ לֶאֱכֹֽל׃
Poczem rozlano to dla onych mężów, aby jedli. Zaledwie jednak skosztowali potrawy, krzyknęli i zawołali: Śmierć w tym garnku, o mężu Boży! A nie mogli jeść.
וַיֹּ֙אמֶר֙ וּקְחוּ־קֶ֔מַח וַיַּשְׁלֵ֖ךְ אֶל־הַסִּ֑יר וַיֹּ֗אמֶר צַ֤ק לָעָם֙ וְיֹאכֵ֔לוּ וְלֹ֥א הָיָ֛ה דָּבָ֥ר רָ֖ע בַּסִּֽיר׃ (ס)
On wszakże rzekł: Przynieście tylko mąki! A gdy wsypał ją do garnka, rzekł: Rozlej to dla tych ludzi, aby jedli! A nie było już nic szkodliwego w garnku.
וְאִ֨ישׁ בָּ֜א מִבַּ֣עַל שָׁלִ֗שָׁה וַיָּבֵא֩ לְאִ֨ישׁ הָאֱלֹהִ֜ים לֶ֤חֶם בִּכּוּרִים֙ עֶשְׂרִֽים־לֶ֣חֶם שְׂעֹרִ֔ים וְכַרְמֶ֖ל בְּצִקְלֹנ֑וֹ וַיֹּ֕אמֶר תֵּ֥ן לָעָ֖ם וְיֹאכֵֽלוּ׃
I przyszedł człowiek z Baal-Szalisza i przyniósł mężowi Bożemu chleb z pierwocin, dwadzieścia chlebów jęczmiennych i świeże ziarna w torbie swojej. I rzekł: Podaj to tym ludziom, aby się posilili.
וַיֹּ֙אמֶר֙ מְשָׁ֣רְת֔וֹ מָ֚ה אֶתֵּ֣ן זֶ֔ה לִפְנֵ֖י מֵ֣אָה אִ֑ישׁ וַיֹּ֗אמֶר תֵּ֤ן לָעָם֙ וְיֹאכֵ֔לוּ כִּ֣י כֹ֥ה אָמַ֛ר יְהוָ֖ה אָכֹ֥ל וְהוֹתֵֽר׃
I odpowiedział sługa jego: Jakże mi położyć to przed stu ludzi? On wszakże rzekł: Daj tylko tym ludziom, aby się posilili, gdyż tak powiedział Wiekuisty: Będą jedli, a jeszcze zostawią.
וַיִּתֵּ֧ן לִפְנֵיהֶ֛ם וַיֹּאכְל֥וּ וַיּוֹתִ֖רוּ כִּדְבַ֥ר יְהוָֽה׃ (פ)
I położył przed nich i posilili się i zostawili wedle słowa Wiekuistego.